sobota, 7 czerwca 2014

Wygląd czy Charakter ?

              A teraz to, na co wszyscy czekali! Walka wieczoru! W prawym narożniku osobowość zwana charakterem! Jej mocne strony to empatia, wspólne zainteresowania, inteligencja, uprzejmość ale i pewność siebie, zadziorność i wiele wiele innych. W lewym narożniku powierzchowność zwana wyglądem! Tu mocnymi stronami są ładna twarz, zadbane ciało, i uwzględniając pojedyncze preferencje publiczności zgromadzonej na widowni, poszczególne części ciała w zależności od upodobań. Kto wygra to starcie tytanów? Czy jeden z przeciwników zostanie rozniesiony na strzępy, a drugi odda się błogiemu poczuciu zwycięstwa? Wybrzmiał GONG!

               Czego uczy Cię społeczeństwo? Ano uczy Cię, że mówić iż liczy się wyłącznie wygląd jest płytkie i zasługuje na wybuczenie. Kiedy natomist opśpiewujesz w hymny osobowość drugiej połowy, albo kandydata nań, to żeś człowieku wartościowy.
Eh te podwójne standardy. No to zabawmy się i pomyślmy tak: jaki kolor jest ważniejszy i bardziej wartościowy: czerwony czy niebieski? Co? A jaki TY lubisz? Czerwony? NIE! Ma być niebieski!
Albo tak, czy ważniejszym gatunkiem w kinematografi jest komedia, czy horror? Jak zmierzyć wartość poszczególnych i wydać werdykt o zwycięstwie jednego nad drugim? Tak, masz rację...nie da się. Co nie zmieni faktu, że większość ludzi i tak będzie się starało rozwiązać ten problem przez większość swojego życia.

               Zakładanie, że wygląd jest mniej ważny od charakteru jest bardzo rasistowskie. Oh, bardzo dziś popularne słowo, ale tak w istocie jest. Deprecjonowanie innych na podstawie koloru skóry, pochodzenia, czy orientacji uchodzi dziś za coś złego. Uważać, że kobieta sprawdzi się gorzej od mężczyzny w pracy to seksizm. Uważanie natomiast, że jakoby wygląd miał gorzej się sprawdzić w ocenie "chcę być z tobą" to głupszy pomysł, powinniśmy nazwać – charatkersizmem.
"No bo jest ładna dziewczyna i ona ładna jest, że ładna dla nas w ładności swej, ale charakter ma...ojjj słabiutko." I kiedy jej powiesz: "Nie, dziękuję, ale nie chcę tworzyć związku z kimś kto jest [wybierz cechy, które Ci nie odpowiadają], to jesteś bohaterem, bo stawiasz na osobowość. Więc jeśli powiesz w towarzystwie, że z kimś się rozstałeś/rozstałaś bo ten ktoś był gburowaty, mało inteligentny, bez poczucia humoru to ludzie Cię zrozumieją. Kiedy natomiast powiesz, że zerwało się bo... małe piersi, zbyt duże piersi, mały penis, zbyt duży penis, za chudy, za gruba itd., itp., to płytki jesteś jak Bałtyk przy brzegu, bo stawiasz na wygląd. ON JEST BRZYDKI/ONA JEST BRZYDKA - nie możemy mówić. ON JEST PUSTY/ONA JEST PUSTA - możesz spokojnie głosić. Czego to Cię uczy? Że wyglad nie jest ważny i nie powinieneś na niego zwracać zbyt bacznej uwagi jak w przypadu osobowości. Tak Cię programują! Skąd to wiem?

               Przypadek kobiet. Wszystkie o cechach charakteru mają przypadłość mawiać ale za przystojniakami na ulicy łepki odwracają. Wszystkie opiekuńczość cenią w rozmowach, ale na portalach społecznościowych, na tabletach i w komórkach zdjęcia nie opiekuńczości mają ale panów bez koszulek, z kilku dniowym zarostem i lekko kwadratową szczęką. Czy jest w tym coś dziwnego? NIE! I bardzo dobrze, że panie jednak na całej linii nie potrafią wygrać z naturą. Po to ładny człowiek został stworzony, co by oko mógł cieszyć.


  • "Jestem z nią bo kocha dzieci, jest urocza i wspaniale się śmieje."
  • "A ja jestem z nią bo ma fajne cycki, zgrabny tyłek i człowieku, jak ona wygląda w pończochach samonośnych!"


Dlaczego powiedzieć pierwsze to dojrzałość, a w drugim dupkowatość? Dlaczego jesteśmy charaktersistami?
Odpowiedź pierwsza może brzmieć tak: związek tworzy się na bardzo długo, więc pożądanie z czasem opadnie, zatem wygląd nie będzie miał znaczenia, a ważniejsze będzie to jak będziecie się dogadywać. Piękna wizja, tyle tylko, że jak nie będziecie się pożądać, to i dogadywać się nie będziecie!

Odpowiedź druga może być taka: wygląd przemija. No oczywiście, tak jak inteligencja, odpowiedzialność, czy czułość w związku. 

Odpowiedź trzecia: z ładnej miski się jeszcze nikt nie najadł. Taaaaa, to na następny obiad nie myj talerza skoro naczynie nie ma znaczenia. 

Odpowiedź czwarta: bo pożądaną osobowość można łatwo udawać, a z wyglądem jest zgoła trudniej. BINGO! "Kiedy będę mówił, że liczy się wyłącznie wnętrze, to będę mógł stać się kimś takim, zatem moje szanse będą większe". Oczywiście nikt nikim się nie stanie, co najwyżej poudaje. Poudaje miesiąc, dwa, góra do ślubu, a potem...w zależności od waszego doświadczenia Drodzy Czytelnicy. Wygląd oczywiście też można udawać – po jednym przykładziku: kobiety – pushup'y, mężczyźni – przeszczepy włosów. Ale niestety to udawanie osobowości, a tym bardziej wyglądu wyjdzie prędzej czy później. Tak już Świat skonstruowany, że o zachodzie słońca, tylko prawda nie zostaje utopiona. 

Odpowiedź piąta: kobiety się starzeją – pamiętajmy jednak, że mogą starzeć się przepięknie – więc lepiej dla nich, by społeczność nie ceniła wyłącznie opakowania. No chyba, że ta sama kobieta ma 20 lat, wtedy fuck this shit! I'm fabulous! 

Odpowiedź szósta: dupołowatość mężczyzn. Nie mogę mieć pięknej kobiety, czy pięknej i o cudownym wnętrzu, więc będę mówił, że ten wygląd to aż takiego znaczenia nie ma.

               Dlaczego bycie z nią z powodu jej cudownej osobowości jest szlachetne, a bycie z inną z powodu jej cudownego wyglądu jest niedojrzałe. Czy te normy tworzą zgorzkniali ludzie? W worach się więc na randki umawiajmy! Wynik naszej walki między tymi dwiema siłami zawsze będzie zależał od naszych preferencji. Raz może być 1:0, raz 0:1, a czasem remis 1:1 i dla ładnej buzi i ładnych zakamarków duszy. Teraz tylko pozostaje się udać do biblioteki i poczytać książkę jakiejś mądrej kobiety, a później pooglądać zdjęcia pięknych dziewczyn w internecie. Wilk syty i owca beczy.

poniedziałek, 31 marca 2014

Przytłoczony cudownością.

               W idealnym mieszkaniu mieszkał idealny mężczyzna. Miał idealnie pościelone łóżko, z idealnie wykrochmaloną pościelą. W idealnej pracy zarabiał idealną sumę pieniędzy, by wydawać je na idealny styl życia. Ktoś mógłby powiedzieć: nuda, ale on zwykł mawiać: perfekcja.
               Pewnego dnia zjawiła się ona. Idealna. Ciało doskonałe, bez żadnej skazy. Umysł oczytany, chłonny, otwarty, kreatywny - idealny. Maniery zapierały dech w piersiach, a jej cudowna mowa ciała i ton głosu doprowadzały do szału nieidealnych mężczyzn.
W idealnym łóżku mężczyzny dawała mu idealne orgazmy, by nad ranem robić najsmaczniejsze śniadania jakie mężczyzna w życiu jadał. Były lepsze od maminej, prawie doskonałej, kuchni.

               Czas płynął, a mężczyzna z wiekiem coraz dosadniej zauważał, że on sam nie jest idealny. Nie ma już idealnego ciała. Włosy zaczęła przeczesywać srebrzystość, skóra truchlała się zmarszczkami, a oczy coraz częściej przywdziewały okulary. Wciąż nie panuje nad gniewem, pychą i lenistwem. Świat, który stworzył wokół siebie nijak odzwierciedlał jego wnętrze - poszarpane, okaleczone i naiwne w swej wesołości. Kiedy kurz dnia osiadał na jego barkach, on siadał w idealnie drogim fotelu z lampką wina z idealnego rocznika - 1976, lato było wtedy bardzo wilgotne - i patrzył na swoje szczeliny. Myślał, że z wiekiem wszystko samo się zasklepi, ale się nie zasklepiało. Myślał, że idealna kobieta mu pomoże, ale nie pomogła, mimo, a może przez swą doskonałość. Myślał, że może jeszcze spotka tych, których zobaczyć już się nie da, ale nigdy już nie spotkał W. na swej drodze.

               Czasem, kiedy jego idealna kobieta spoglądała na niego, on wydawał się taki nieobecny.

- Gdzie jesteś idealny człowieku? - pytała.

- Gdzieś daleko, tak mi się zdaje. Gdzieś, gdzie jest inaczej.

- Nieidealnie?

- Tak jakby. Bo widzisz, moje dzieciństwo, idealna kobieto, nie było idealne. Moja pierwsza miłość o idealność nawet się nie otarła. Ale wtedy czułem życie płynące w moich członkach. A teraz? Teraz wszystko oprócz mojego ducha zdaje się być tym, o czym tak głęboko marzyłem i chyba, chyba się myliłem.

- Pamiętaj tylko, że to, iż nie będzie idealnie, wcale nie zmieni Ciebie. Nie daj zapędzić się w kozi róg, w którym zdaje się, że ubóstwo jest odpowiedzią - powiedziała idealna kobieta, cytując wschodniego mistrza.

- Wiem najdroższa, wiem to dosadniej niż mogę to wypowiedzieć, lecz Twoja idealność mnie przeraża, jakby bezdusznością naznaczona. Twe idealne rysy tyle zachwycają, co przytłaczają. Mój strach o Ciebie rośnie, bo ja idealny nie jestem, wbrew temu co Ci się zdaje. Wszystko w Tobie jest idealne. Ale czy piękno jest idealne? Wszytko w Tobie jest poukładane, ale czy jest na miejscu? Wszystko o Tobie już wiem, bo czym idealność mogłaby mnie zaskoczyć? Byłaś kiedyś nieidealna? Powiedz...

- Nigdy. Zawsze byłam, jestem i staram się z całych sił być idealna.

                                                                                                                             dla W.

niedziela, 23 marca 2014

Ptak o trzech skrzydłach.

               Pewnego dnia to wszystko co widzisz zniknie...i jak Ci z tym? Pewnego dnia Twój organizm się podda...wiesz o tym? Pewnego dnia przechodząc przez pasy, kierowca Cię nie zauważy...przykre, prawda?
To, co powinno nas motywować, przeraża nas najbardziej na Świecie. Bo ja i Ty tylko marnujemy tu czas. Marnujemy czas kogoś, kto mógł zbawić to, co widzimy i nad czym załamujemy ręce.

               Tęsknie za komfortowym odrętwieniem mojej jaźni. Wprowadzam się w nie papierosami i alkoholem i innymi ludźmi nagminnie wykorzystywanymi dla mojej rozrywki. Wino miesza się z prawdą, nikotyna z natchnieniem, a seks z miłością. Nie pasujesz tu tak samo jak ja, a jednak i tak masz swoją wyjątkowość za ważniejszą niż moja...i vice versa. Gadulstwo przysłoniło sens słów, jak małżeństwo przysłoniło miłość. Co zostało?

                Unoszę się bezwładnie w głowach innych ludzi, kierowany przez nie-moje normy. Nie-moje autorytety, nie-moje wzory i ideały. I teraz jestem wolny, kolejny raz...jakby to cokolwiek miało zmienić. Wstrzykuje kolejną dawkę akceptacji w żyły gnijące od rdzy stalowych igieł. Odlot nad odlotami - kochają mnie. Błogo. Wilgotno. Rozpływam się. Mogę znów poczuć się dobrze. Mogę znów zapomnieć o sobie...

Foto by Fabio Keiner
              Wypłakuję swe oczy do cna suchości. Nie pamiętam skąd wyruszyłem. Nie pamiętam gdzie mam dopłynąć. Pamiętam tylko co mi powtarzano, a powtarzano: "Nie bój się! Ale uciekaj, kiedy grozi ci niebezpieczeństwo. Musisz się wyszumieć! Ale znaj umiar. Bądź sobą! Ale pamiętaj, że za coś musisz utrzymać rodzinę." Ale prawda jest taka, że więcej nie znaczy lepiej, a jednocześnie mniej nie znaczy szlachetniej. Bo patrząc w górę na gałęzie, wiem, że dwa to idealna ilość. Nie jedno, nie trzy, ale dwa. Odleciał. Mdleję.

              W najgłębszej ciemności Cię ujrzałem, a Ty podarowałaś mi najpiękniejsze spojrzenie jakim mnie obdarowano. Odtąd spokoju ducha już nigdy nie zaznałem. Gonię Cię, ale Ty nie dajesz się złapać. Swoją wzniosłością odcisnęłaś piętno na mojej duszy, kruchej duszy. Mogłaś zapytać! Czemu zrobiłaś to bez mojej wiedzy?! Nie miałaś prawa! Nie chciałem tego! Gdybym mógł wybrać raz jeszcze!...wybrałbym Ciebie...

środa, 26 lutego 2014

Posiedźmy razem w ciszy.

              Siedząca przy oknie dziewczyno, widzę cię, a jakby cię tam w ogóle nie było. Twe ciało spoczywa w tej kruchej formie, gdzie żyły i tętnice dyktują ci rytm, ale twa dusza zupełnie gdzieś indziej. Błądzisz myślami po zakamarkach tego świata. Nie jest dla ciebie wystarczający, prawda? Widzę to po spuszczonej głowie przyklejonej do szyby. Myślisz, że nikt cię nie widzi, a ja patrzę, jak przy okiennych drzwiach odbywasz spowiedź przed sobą. Ty i ja, dwóch obcych na znanej nam planecie.


             Osiągnęłaś to, co chciałaś, ale widzisz marność tego. To Oni chcieli byś chciała tego, a ty nierozważnie im zawierzyłaś. Odpuść na chwilkę, oderwij się od posiadania, a nowe marzenia niech płyną i nabierają i gorzkich kształtów, niepowtarzalnych jak lutowy płatek lodu.

             Przychodzę pod okno na koncert twej zadumy. Cichy to koncert, ale ile emocji wyraża. Szepczące spojrzenie i ciężki oddech poruszający twe szczupłe ciało. Nie potrafię się oprzeć. W myślach jesteś tak mi bliska, że rzeczywistość poznania cię może się okazać tylko gorsza i bardziej rozczarowująca. Bo i w rzeczywistości szukałaś rzeczy, których znaleźć tam nie można. Bo w innym człowieku szukałaś miłości, której też tam nie znajdziesz.

               Codziennie składasz ofiarę ze swojego zmarnowanego dnia. Nie nudzisz się, a jakbyś była leniwa, bo nie robisz tego, co byś chciała. Jakże by pomogło chociaż wiedzieć, co by to miało być, prawda? Rozpuszczone dziecko filmowych szczęśliwych zakończeń. Siła niewiedzy kusi cię, ale nie chcesz się poddać i spokoju zaznać. Coś nie pozwala, coś ciągle podpowiada, że spocząć nie można na tym, co wiesz teraz. To za mało dla ciebie.

               Dziewczyno przy oknie siedząca, jak ci zazdroszczę twojej młodej zadumy. Twej konsekwencji w przyglądaniu się życiu. Blizna za blizną, a ty wciąż szwów się nie lękasz. Za młoda jesteś na spokój ducha, a i sama sobie go nie obiecasz. Rozczarowana rodem męskim dziewczyno. Książka to twój przyjaciel, tylko gdy wiesz, że kłamie ci na każdym kroku. Nie wierz jej. Ona lubi obiecywać i nie dotrzymywać słowa.

              Wodniczko starzejąca się co sekundę, mająca świadomość postępowości nieubłaganego. Poddałaś się już zegarowi i dobrze zrobiłaś. Tyk..tyk..tyk..tyk, i 4 sekundy mniej. Tyk..tyk..tyk..tyk, i o 4 sekundy bliżej. Wiesz to samotna dziewczyno, jak nikt inny. Rozmawiam z tobą, kiedy tak na ciebie patrzę. Mówię do ciebie, a ty słyszysz i odpowiadasz moimi ustami. Dziś w nocy nic się nie zmieni i jutro też rewolucji nie oczekuj. Jeśli rebelia jest w tobie, to jest teraz. Jeśli rebelia jest w tobie, to wybuchnie zaraz.
Samotna dziewczyno, jakże mi twój smutek bliski tego wieczoru...